Forum o Howrse.
Administrator
Witajcie!
Gracie w Howrse? A więc pewnie większość z Was lubi, a nawet kocha konie. Więc porozmawiajmy o nich tutaj. Jednak pamiętajcie, iż jest to wątek o koniach REALNYCH, a nie tych z Howrse.
Pozdrawiam.
"Kochasz psa? A więc jesteś człowiekiem."
Offline
Użytkownik
hoh. Moją przygodę z jeździectwem rozpoczęłam na obozie konnym. Pierwszym koniem była Oleander - kara walijska. Na niej byłam lonżowana. Później, pierwszym samodzielnym - łatciata szetlandka - Łaciata. Pokochałam ją. Była taka dobra.. Gdy wróciłam do domu, rozpoczęłam jazdę w pobliskiej stajni. Jeździłam na Petycji [*] i Bierce - były to najgrzeczniejsze konie, jakie w życiu widziałam. Ale pewnego dnia pojechałam na olbrzymce Chwatce. No i tego dnia zaliczyłam pierwszy upadek...;p Później znów wyjechałam na obóz. Byłam już większa, więc dostałam większego konia. Strasznie się przestraszyłam, gdy usłyszałam, jakiego konai mi przydzielono....był to bowiem Dethmer, jeden z najbardziej nieusłuchanych koni. Był dereszowaty - siwy w czarne kropki. Miał nieufny wyraz twarzy, dziwnie przenikające, nieufne oczy i lekko zapadnięty grzbiet. Był strasznie nieusłuchany, nie mogła sobie na nim poradzić, to było czyste szaleństwo i wielka makabra, ale....pokochałam go. Pokochałam go za ten charakterek, za zawziętość, za nie danie za wygraną. I choć osiągnął już sędziwy wiek, od lat był taki sam. Kiedyś był koniem sportowym, ale jego czas już minął. Uwielbiałam wracać z nim z jazdy, rozmawiać, przytulać go i patrzeć jak zajada się owsem. Zawsze obcałowywałam mu cały pyszczek. Gdy przyjechałam na następny rok - on odszedł już na emeryturę. Ale wiecie co? Jakiego konia mi przydzielono? Jego syna - Merlina!
Był to..hm...rudy koń ;p Śliczny..Ale również wszyscy mówili, że charakterek ma po tatusiu. Lecz....jeździło mi się na nim cudownie! Mnie jako jedynej słuchał, mi pozwalał sobą kierować. A dowodem na to było, że dla dziewczyny, która jeździła w grupie niższej ode mnie był czystym diabłem. I jego także pokochałam.
Gdy kłusowałam z nim w ręku, gdy pokonaliśmy jego lęk przed wodą...Eh...
To tyle o tym.
Offline
Administrator
miśkuun - Piękna opowieść
Żałuję, że nie mam możliwości obcowania z końmi i jazdy na nich Ale cóż - mówi się trudno.
"Kochasz psa? A więc jesteś człowiekiem."
Offline
Moderator
Nom, ja też lubie konie ale wolę psy choć konie to też są cudowne
Offline
Administrator
Ja też lubię konie, ale nie jeżdżę konno. Sama nie wiem czy bym chciała, ale - i tak mnie nie stać.
Offline
Użytkownik
Dogo - dzięki Taak, doskonale rozumiem, Kawaii. W większości jedna jazda kosztuje ok. 50 zł. -.- A u mnie - 20zł.
Przedtem kosztowała 15zł, ale musieli zawyżyć. Więc teraz jest 20zł za całą godzinę, i oprócz tego masz pełną samowolkę, możesz pomóc przy koniach, osiodłać, rozsiodłać, wyczyścić, wyprowadzić...
a w wakacje za pracę przy koniach można jeździć za darmo! Dlatego uwielbiam tą stajnię
Offline
Użytkownik
Ja na wakacje - jadę na `konisko`
Tak ogólnie to jeźdzę w Stajni Makoszka.
Nie drogo i jest okey
Offline